bobofrut pisze:Jeżeli jeździsz po lasach i kaluzach należałoby wlasnie kupić osłonę pod silnik niecałe 100zl. Więcej informacji na temat osłony też znajdziesz na forum
kupilem zalozylem zimy nie przetrwala - polamalem na roznego rodzaju grudach sniegu itp itd - zdjalem i teraz jakbym chcial znowu zalozyc to tylko metalowa - a ze nie chce mi sie jej dorobic to oslony nie ma
Jaką tą osłonę kupiłeś? Ja mam plastik ale jest on tak twardy a zarazem elastyczny że nie ma szans go połamać. Kilka razy zdarzyło mi się nim zaryć o ziemię, kilka rysek i tyle.
Rzeczywiście plastikowa osłona jest wrażliwa na uszkodzenia. Ale dużo zależy też od sposobu mocowania. Otwory, które posiada w fabrycznym wykonaniu niestety nie zapewniają dobrego trzymania. szczególnie środkowa tylna część podczas cofania w zimie może zagarniać śnieg i bryły lodu. Ja u siebie (nowszy typ osłony) usprawniłem sposób mocowania. Z przodu jest ona mocowana do zderzaka w dwóch miejscach, z boku do nadkoli (paski blachy przynitowane do osłony) za pomocą blachowkrętów, z tyłu standardowo do otworów w wahaczu (kupiłem w motoryzacyjnym fajne plastikowe kołki rozporowe) oraz dodatkowo na środku do rury wydechowej (pasek blachy i dwie śruby "6"). Dodatkowo tą część wzmocniłem poprzez nanitowanie paska blachy z profilu do podwieszania płyt gipsowych- jest miękka i ocynkowana.Całość jest w miarę sztywna i nie ma tendencji do zagarniania śniegu podczas cofania. Trzeba jednak uważać podczas przejeżdżania po twardych nierównościach. Ponadto wykonałem w osłonie dwa otwory do wymiany oleju i filtra oleju, by nie zdejmować osłony. Wycięte kawałki plastiku są mocowane za pomocą blachowkrętów (wokół otworów przynitowałem prostokątne ramki blaszane). Na razie takie rozwiązanie zdaje egzamin.
Forsaken pisze:Osłona montowana jest fabrycznie, a przynajmniej jest w mojej z 2005r i jak najbardziej poprawi. Nie wiem czemu jej nie ma u Ciebie w aucie. Ja dodatkowo mam osłonę pod cały silnik i nowy alternator wymieniony przy przebiegu ok 180.000.
Może dlatego, że to autko z 2004, do tego Van na totalnym golasie.
Co do osłony to myślę, że jedynie metalowa wchodzi w rachubę. Grudy ziemi zima to pikuś. Gorzej jak natrafię na jakiś pniak. Póki co Panda jeździ z nowym alternatorem. Mam nadzieje, że dopiero nowy właściciel będę musiał ewentualnie zmieniać alternator.
U mnie altek już wyje od roku, ale póki ładuje i kręci się to go jeszcze męcze właśnie nalatałem na fabrycznym 200.000 prawdopodobnie w przyszłym roku zmienię go.
Post zawiera lokowanie produktu oraz śladowe ilości popcornu ==► Mój PANDOLOT ◄== Podłączenie pod FES'a, kasowanie błędów itd. Procedura Proxi (osiowanie) , PW
Mój w pt rano zabuczał tak że się przeraziłem w sobote przed robieniem zabezpieczenia antykorozyjnego, zaglądam a na obudowie rysa pękniecia na 3/4 długości Najważniejsze że jeszcze się kręci w środe wymiana na stary panvaniasty bo chodził ten z czerwonki.
Za kierownicą Pandy życie staje sie piekniejsze:-)
Niebiesko-biały znikający punkt... Spokojnie to tylko ja i moja Pandzia:-) http://www.facebook.com/PandapoBydgosku" onclick="window.open(this.href);return false; Zapraszam
MES, ELM, KKL i wiedza zawsze pod ręką jesteś w Bdg kontaktuj się
Ja mam swoją Pandę od lutego tego roku i przy zakupię pytałem właścicielkę o alternator i zapewniała mnie że był już wymieniany. A w momencie zakupy na liczniku widniało 65 tyś. km. czyli za dużo nie wytrzymał. Oczywiście jeżeli to prawda że był wymieniany.
Pierwszy dosłownie rozsypał się na kawałki na oczach panów z serwisu jeszcze na gwarancji po ok.40 tys.drugi (używka)wytrzymał do prawie 100tys.,ten co jest teraz(też używka)tfu,tfu,odpukać hula cały czas.Pierwszy nie wiadomo co było,bo nie wiele z niego zostało ,drugi tak skorodował,że po prostu stanął tak,że pasek się po kole ślizgał.Swoje robi umiejscowienie.
Romix13 pisze:U mnie altek już wyje od roku, ale póki ładuje i kręci się to go jeszcze męcze właśnie nalatałem na fabrycznym 200.000 prawdopodobnie w przyszłym roku zmienię go.
A nie lepiej wymienić łożysko(a)? Na 99% łożysko od strony paska się sypie. Jakaś godzinka roboty.