Czym jeździłem przed Pandą? Może wymienię jakimi autami jeździłem jako swoimi, a nie wszystkie jakie miałem okazję prowadzić, użytkować bo to i znajome i po rodzinie i służbowe i motocykle i skutery - spis by się masakryczny zrobił.
Pojazdy jakie posiadałem;
1. Pierwsze auto jakie prowadziłem (posiadła je mój Tata) to była niezapomniana Łada 1500 - przygoda była krótka chciałem zobaczyć jak się podświetla stacyjka, a zapłon w Ładzie był już z kluczyka. Staranowałem stół na działce i werandę, auto na szczęście było na 1 a nie na wstecznym bo za autem Tata działał z piłą. Miałem wtedy pewnie z 7 lat i było to pierwsze "samodzielnie prowadzone" auto w moim życiu - na dodatek pewnie było w moim wieku, jeżeli kiedyś zacznę spełniać motoryzacyjne marzenia to chyba dodam Ładę do dłubania w garażu
2.Później przyszedł czas na ujeżdżanie ciągnika Husqvarna - odkupionego od MPO. Zdobyłem szerokie doświadczenie obsłudze glebogryzarki, siewnika, aeratora, kosiarki (w tym obciąłem sobie trzy palce prawej dłoni (na szczęście nie do końca) oraz naprawie silnika briggs stratton. Ciągniczek jest świadectwem niezłych produktów Husquarny bo po wielu perypetiach jest ze mną nadal robiąc za kosiarkę latem, i za spychacz zimą.
3. Uczyłem się oczywiście na Fiacie 126p mojej siostry i tu już mówimy o świadomym prowadzeniu auta.
4. Pierwszym autem po prawku było Cinquecento 700 1993 rok jeszcze FSM, auto jako nowe kupili moi rodzice, po nich jeździła siostry aż w końcu krótko bo krótko śmigałem nim ja. Wtedy trwały dyskusje z Tatą nad swapem na 1.1 ale nie był to jeszcze okres tak powszechnych modów, autko miało bardzo długą historie w moim domu i miło je wspominam.
4. Krótko później trafiła się okazja i wysłużone CC zostało zamienione na "dużo" nowsze . . . Cinquecento 899 1996rok to już było poważne auto z elektrycznymi szybami i sprężynami od Sportinga - super wspominam ten pojazd nie do zajeżdżenia.
W międzyczasie w domu pojawił się Rover 400 w dość ciekawej wersji zakupiony po wystawie samochodowej bodajże wystawiony był w Genewie - pierwsze luksusowo, jak na tamte czasy wyposażone auto z wielowahaczowym, obniżonym seryjnie zawieszeniem i 120KM silnikiem - wspominam jako jedno z najprzyjemniejszych aut jakim jeździłem.
5. Zdarzało mi się jeździć różnymi samochodami aż w 2002 roku za sprawą mojego Taty stałem się posiadaczem pierwszego i jak dotychczas jedynego w moim życiu nowego samochodu było to Seicento 1,1 Mpi BRUSH - do tej pory żałuje swojej głupoty, że kilka lat później go sprzedałem zamiast trzymać na zawsze:(
Sejkiem zwiedziłem już sporo świata, nauczyłem go pływać, przerobiłem w nim zawieszenie troszkę dłubnąłem to i tamto, na nim uczyłem się napraw samochodu, i drobnych modyfikacji, było to wyjątkowe auto i nigdy mnie nie zawiodło nawet po uszy w błocie, bez hamulców z przyczepą i wywalonym wężem z chłodnicy 100km od domu - dało radę

Potrafiło też podwoić masę własną po załadowaniu albo ciągnąć na przyczepie ponad tonę.
Tu mogę zamieścić fotkę bez szukania;
Seicento w górach niedaleko miasta Bergen - Norwegia.

Tunel Gudvanga
Drugi, co do długości tunel w Europie Norwegia łączy miejscowości Gudvangen i Undredal.
6. Później przyszedł czas na coś co mi się wydawało autem wtedy odpowiednim do moich potrzeb i wieku no i miało być oszczędne - pierwszy mój diesel Alfa Romeo 156 Sportwagon 1.9 JTD 120KM Sportpack 2003rok

Myślę, że auto mimo iż awaryjne miało pewien fenomenalny klimat i sprawdziło się jako szybkie Grand Turismo na narty. Miało fantastyczną rejestracje EZG 8GT8, było piekielnie twarde (seryjnie sportowe zawieszenie i 16' fela).
Jeździłem też na zloty Alfa Romeo Club Polska;
Gdzie nie spojrzeć wszędzie ALFY;
W wyborze samochodu nie bez znaczenia była ta reklama
[youtube]https://www.youtube.com/watch?v=j_czsDNK9pg[/youtube]
7. Później miała nastąpić zmiana na produkt zdroworozsądkowy (w miedzy czasie w moim życiu cały czas obecna była obok włoskiej motoryzacji - Japońska myśl techniczna). Plan był taki by odkupić od Taty Toyotę Corollę Combi D4D 2004/05 bo AR miała już ponad 180 tysięcy i trochę po drodze mnie kosztowała, a Corolla miała ok 120 tysięcy i raczej jest niezawodnym autem, z całkowicie znaną historią - Tata miał kupić wtedy Subaru Outback Boxer Diesel nówka sztuka z salonu. Subaru zostało zamówione był to styczeń 2010 roku ale ponieważ nie dali upustu na rocznik 2009 więc czekaliśmy na rocznik produkcji 2010.
Niestety plany się trochę pozmieniały, a w zasadzie życie nie zawsze układa się tak jak byśmy tego chcieli. Subaru nie zostało kupione, a ja koniec końców nie w ten sposób jak chciałem zostałem posiadaczem Toyoty.
Przesiadka w Corolle była dużym zaskoczeniem dla mojej Ani in minus:( Pomijając okoliczności przesiadki Ania twierdzi, że Toya jest głośniejsza, wolniejsza, ma jednostrefową klimę, gorzej się prowadzi i wygląda niż AR.
Bo Toyota to 2,0 D4D 90KM to jest auto do jeżdżenia i niczego więcej ale lubię w niej to co miałem w Seicento wsiadasz i jedziesz od czasu jak ją mam dobiłem do 190 tysięcy kilometrów i .. po prostu jeździ.
AR została sprzedana wiosną 2010roku.
8. Toyotę mam nadal, jeszcze jak jeździłem AR moja żona rozbiła swoją 18 letnią "panieńską" fiestę i przed ślubem kupiła Citroena Saxo 1,1 - 3D z chyba 2003 roku całkiem fajne autko i w zupełnie niezłym stanie po ślubie stało się de facto również i moim pojazdem. Musze przyznać że jest to bardzo ekonomiczne auto. Zważywszy na jego dobry stan i niskie spalanie nabywca przy sprzedaży znalazł się w rodzinie Ani
9. Jakiś czas po ślubie, chyba z rok nadarzyła się okazja odkupić moją Pandę ... chym jak to odkupić?
No tak bo ja nic nie wspomniałem po drodze w listopadzie 2003 roku moja siostra została szczęśliwą posiadaczką Fiata Pandy nóFka funfel nie śmigana - prezent urodzinowy od moich Rodziców. Siostra później wyszła za mąż i auto jak gdyby wyprowadziło się tzn. przeniosło się z rejestracji EZG do EL - jest to mroczny okres w historii Pandy gdzie nie miałem wpływu na jego bieżącą eksploatacje techniczną.
Jak siostra chciała sprzedać Pandę to wiedziała, że z sentymentu ja ją odkupie i w ten sposób Panda wróciła do EZG i aktualnie została doprowadzona do stanu używalności, trochę już zmodyfikowana, no i ulega regularnemu tuningowi parkingowemu gdy moja małżonka jeździ do Łodzi - więc rysy na karoserii nie są produkcji mojej zony tylko różnych dziwnych ludzi z Łodzi.
Zdjęcia Pandy i Corolli posiadam ale musiał bym poszukać na dysku zewnętrznym. Może innym razem.
Nie są to wszystkie pojazdy jakie aktualnie posiadam, nie wszystkie jakie w życiu prowadziłem i nie wszystkie jakie zamierzam posiadać ale post i tak już jest za długi
Pozdrawiam Michał